22 listopada 2014

I'm sorry, I forgot.

Mam dużo na głowie, fakt. W momencie gdy wracając do domu odbieram telefon i słyszę: "No hej, gdzie jesteś? Ja już czekam w centrum.", albo innym razem będąc na zakupach z mamą: "To co dzisiaj robimy? Pomyślałem, że może skoczymy do bla bla bla..." nie pozostaje mi nic innego jak palnąć się w łeb i kolejny raz powiedzieć tej osobie, że jestem suką, która o niej zapomniała. Nigdy wcześniej mi się to nie przytrafiało, a ostatnio dzieje się nagminnie. Wczorajszy dzień był już zupełnym "day in rush". Nie potrafię nawet znaleźć polskiego odpowiednika, który oddałby całkowite znaczenie tego określenia. Pośpiech to naprawdę mało powiedziane. Korki w mieście nie pomagają, a pociąg nie będzie na mnie czekał.
Powiem Wam jednak, że polubiłam to. Nie chodzi mi tu o olewanie znajomych, ale o to życie w biegu, korzystanie z chwili i łapanie każdej okazji. Pierwszy raz od bardzo dawna nie mam wrażenia, że marnuje jakąś szansę, albo, że moje życie jest nudne, czy bezwartościowe. Pracuję dużo, uczę się, ale również bawię ile wlezie. Może zabrzmi to banalnie, ale zdałam sobie sprawę, że życie naprawdę jest nieprzewidywalne i kruche, dlatego trzeba z niego wycisnąć jak najwięcej. Bałam się, że pewnego dnia pomyślę sobie, że zawsze tylko planowałam czekając na odpowiedni moment, by te plany zrealizować. Potem będzie już za późno, żeby to zrobić. Dlatego nawet jak już zdarzy się leniwy dzień jak ten to nie tracę czasu.
Nie próbuję wmówić Wam, że macie brać na siebie więcej obowiązków niż jesteście w stanie udźwignąć i nie mieć w ogóle czasu na odpoczynek. To nie o to chodzi. Według Lennona jeśli marnowanie czasu sprawia nam przyjemność, to nigdy nie będzie to czas zmarnowany i tego się własnie trzymajmy. Nie róbcie nic wbrew sobie, tylko róbcie to co naprawdę lubicie.
Find what you love and let it kill you.
Amen.

Zdjęcia w poście pochodzą z mojej wczorajszej wyprawy z Łukaszem. Efekty ostatnich sesji pojawią się wkrótce w trochę innej formie niż zwykle. Planuję również niedługo uporządkować trochę posty i wprowadzić nową kategorię na blogu. Trzymajcie się, adios!

P.S. Miesiąc temu, a dokładniej 15-ego października minął kolejny rok życia orbid w blogosferze. Ciężko w to uwierzyć, ale jestem tu już 3 lata!

ask                    instagram              facebook: obserwuj polub

2 komentarze:

  1. Czekam na efekty ostatnich sesji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Post dający do myślenia i świetne zdjęcia,trzymaj tak dalej! :D

    OdpowiedzUsuń