28 września 2014

Wbrew Sokratesowi

Są rzeczy, których mogę być pewna. Wiem na przykład, że jutro znowu wstanę wcześnie i pędem będę lecieć na autobus do szkoły; że za tydzień pojadę jak co niedzielę na Jędrzychów; że niedługo na dworze będzie jeszcze zimniej niż jest teraz; że nie dostanę szóstki ze sprawdzianu z chemii. Wiedziałam też, że wkrótce będę chora i oto jestem. Przeziębienie dopadło mnie ni stąd ni zowąd. Mimo złego samopoczucia, cieszę się ze spędzenia tego weekendu w domu. Prawie przeczytałam "Przedwiośnie" i nauczyłam się tego co miałam do nauczenia na ten tydzień. Żałuję jedynie, że nie mogłam pojechać wczoraj na urodziny kuzyna, ale wiem też, że odbijemy to sobie innym razem.
A z nowinek to wyjeździłam już 10 godzin jazd i jestem największym piratem drogowym jakiego pan Tomasz miał na kursie. Co poradzę, nie moja wina, że nie potrafię snuć się 20 na godzinę.
Do tego spotkałyśmy się ostatnio z Olką i postanowiłyśmy wprowadzić taką co wtorkową wspólną kawę w życie. A tydzień temu współorganizowałam dwie imprezy niespodzianki, które o dziwo się udały.

Przepraszam za ten dosyć lakoniczny post (o ile tak można to nazwać). Zaczęła się jesień. Jest w porządku, a będzie jeszcze lepiej. A ja jestem tego pewna. Wreszcie.

Udanej niedzieli Kochani!

1 komentarz:

  1. Super zdjęcia. Ja nie jestem pewna tego czy jesień będzie lepsza niż teraz ;)

    OdpowiedzUsuń