14 sierpnia 2014

Przemyślenia Qdrawczuka: Małżeństwo

Z racji, że znowu mnie tu trochę nie było, a do tego dawno nie dodałam nic z serii moich przemyśleń (jednej z nielicznych kategorii gdzie treść jest ważniejsza od zdjęć), postanowiłam wysilić się na dłuższy post niż zazwyczaj. Nie sądzę, że wniesie on coś do Waszego życia, ale jeśli należycie do tej grupy społeczeństwa, która spędza wakacje online, możecie poczytać te głupoty potocznie nazywane moją opinią oraz zgodzić się z nią bądź też i nie.
Dzisiaj moi rodzice mają rocznicę ślubu. Z tej okazji pragnę podzielić się z Wami co sądzę na temat zawierania związków małżeńskich. Mam dopiero 18 lat i pewnie jestem jeszcze nic niewiedzącą o życiu gówniarą, która wciągu najbliższych lat może zmienić zdanie kilkadziesiąt razy. Na tę chwilę nie mam jednak najmniejszej ochoty być w przyszłości czyjąś żoną. Może mówię tak teraz, a spotkam kiedyś osobę, którą będę chciała zatrzymać za wszelką cenę przy sobie i małżeństwo wyda mi się odpowiednim wyjściem. Ale właśnie - ślub utożsamiam z pewnego rodzaju zobowiązaniem. Nie rozumiem dlaczego to właśnie on ma świadczyć o miłości dwojga ludzi i być gwarancją ich wspólnego życia. Przecież jeśli się kogoś naprawdę kocha, nie przestaje się kochać i nie zostawia się go. Jeśli tak się już dzieje to znaczy, że uczucie pomiędzy tymi ludźmi, albo było fałszywe, albo rzeczywiście wypaliło się z biegiem lat.
Inna sprawa, że nawet ślub nie zapewni nam 'nieopuszczenia aż do śmierci' i w dzisiejszych czasach jak podają statystyki około 36% nowozawartych małżeństw kończy się rozwodem. Najbardziej przeraża mnie wizja bycia nieszczęśliwą będąc czyjąś żoną i strach przed zakończeniem tego, bo skoro tyle ciągnie się już ten wózek to pociągnie się go kolejne lata, albo ze względu na dobro ewentualnych dzieci.
Kiedyś usłyszałam argument "A co zrobisz jeśli Twój chłopak będzie w szpitalu?". Na szczęście rozwój cywilizacyjny i wzrost liczby związków 'na kocią łapę' skłonił służby zdrowia do wprowadzenia wniosków, na których możemy podać nawet sąsiada cioci Agaty jako osobę, która może być informowana o naszym stanie zdrowia.
Oczywiście, że żaden związek nie jest idealny i w każdym zdarzają się kłótnie. Patrząc nawet z psychologicznego punktu widzenia to normalne, bo jeśli para się nigdy nie kłóci to oznacza, że jedna strona dominuję nad drugą, a ta jest nieszczęśliwa. Moim zdaniem jeżeli związek jest silny i prawdziwy, nie potrzebuję zaślubin i jest w stanie przetrwać najgorsze stany.

Dlatego też jestem pełna podziwu dla moich rodziców. Gratuluję im przeżycia ze sobą tylu lat razem i życzę im stu kolejnych. Ciekawe czy ktokolwiek kiedykolwiek będzie w stanie wytrzymać kiedyś tyle ze mną...

Co myślicie o ślubach?

4 komentarze:

  1. Gratulacje tyle lat dla rodziców:) A ty zobaczysz jak znajdziesz tą drugą połówkę to też poślubisz.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja myślę, że ślub jest dobrą sprawą, pod warunkiem, że bierze się na małżonka osobę którą się na prawdę kocha, jest to obietnica składana przed Bogiem. Wartość ma to jednak tylko dla par ktore są na prawdę wierzące, a nie osoby które traktują to jako podpisanie papierków oraz imprezę weselną i całą tą ślubną otoczkę. Dla ateistów których jest teraz coraz wiecej nie ma to jakiejkolwiek wartości, wiec ta cala ceremonia jest tylko na pokaz stąd tyle rozwodów, poza tym nasi rodzice jeszcze nie ale nasze pokolenie nie umie czegos naprawiać i wybaczac, obarcza sie kogoś o wszystko lub zarzuca mu ograniczanie wolności i juz jest po związku. w takich beznadziejnych czasach żyjemy gdzie tylko kasa, nagie ciała, seks i używki xd

    noemisoul.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, rzeczywiście żyjemy w ciężkich czasach i pojedyncze normalne osoby w tym nienormalnym świecie chyba niewiele zdziałają. ;/

      Usuń