2 marca 2014

Półmetek

Dzisiaj wzięłam się za naukę na jutrzejszą próbną maturę. O dziwo bardziej niż sam egzamin, przeraża mnie fakt, że nie wiem na którą on jest i w jakiej sali go piszę. Nienawidzę być tak niezorganizowana. Swoją drogą nie rozumiem dlaczego takie egzaminy się ocenia. Przecież są one po to, żeby się sprawdzić. Powinno się podać wynik w procentach, pokazać zadania, z którymi miało się problem i tyle. Ocena to dodatkowy i moim zdaniem niepotrzebny stres.
Kończę w jęczeniem. Miałam napisać trochę o połowinkach. A więc: półmetek mieliśmy chyba jako ostatnie liceum w Zielonej Górze. Wszystko przez kolidowanie terminu a to ze studniówką, a to z zebraniem. Przez to musieliśmy czekać aż do końca lutego. Spokojnie mogę zaliczyć te połowinki do udanych. Uwielbiam ludzi z mojej szkoły. Szkoda, że większość wyszła wcześniej do Demona, na którego ja przez sobotnią chemię nie mogłam sobie pozwolić. Swoją drogą chyba nie wytrzymałabym tam. Nogi odpadały mi już po 4 godzinach, nie dałabym rady tańczyć dłużej. Mam ponad 100 zdjęć, ale z różnych względów mogę dodać tylko dwa. Dobre i to. :)
Teraz wracam do książek, bo później mam jazdy i spotkanie klasowe. 

3 komentarze: