30 lipca 2013

Miami beach, bitch!

Wróciłam wczoraj i teraz już wiem, że to są najlepsze wakacje w moim życiu. Tydzień w Pobierowie był fantastyczny, emocjonujący, po prostu jednym słowem cudowny. Miałam odpoczywać po powrocie do domu, ale chyba jednak nie będę miała okazji, bo zaraz po przebudzeniu i szybkim ogarnięciu się poszłam na rowery z Pochylem. Jedyne co mnie dobija to fakt, że już kończy się lipiec. Póki co staram się nie myśleć o roku szkolnym. Mam czas żeby się bawić i szaleć!
Wróciłam opalona, szczęśliwa i z niesamowitymi wspomnieniami oraz masą zdjęć. Chyba czas wywołać nowe na ścianę. :)

18 komentarzy:

  1. ja tam nie wiem ale ciagle na ciebie czekam w metropolii :c

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że dobrze się bawiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również dobija myśl o zbliżającym się wrześniu. Fajnie, że się tak świetnie bawiłaś! Oby więcej takich wyjazdów ;) I zgadzam się, nie warto myśleć o końcu wakacji. Trzeba je na maxa wykorzystać! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Było zajebiście <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie też dobija myśl o tym, że wrzesień coraz bliżej. :(

    kitcaaat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. z kim byłaś? ze znajomymi czy rodzicami?

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze uwielbiam tu wchodzić. Przekazujesz swoimi zdjęciami wszystkie te emocje :) Cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Yaay, zazdroszczę. Ja już wakacje mam za sobą tak po prawdzie, bo nigdzie nie wyjeżdżam już... chyba. Oczywiście w mieście też się da aktywnie spędzać czas, ale jednak morze jest 100 razy lepsze :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Super zdjęcia :D
    http://youngliarsxoxo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Lampiony! <3 Zazdroszczę, zwłaszcza, że mój wyjazd też się właśnie skończył. ;)

    OdpowiedzUsuń